Związek, obowiązki, problemy, dom. Jak to wszystko ogarnąć?

Trudne i skomplikowane sytuacje potrafią skutecznie wyssać z nas energię niemal do zera. Mając zbyt dużo do ogarnięcia zarówno w swojej głowie jak i w życiu codziennym, w konsekwencji nie zabieramy się za nic. To bardzo wypalające, ponieważ wielu ludzi odczuwa to jako pewnego rodzaju porażkę. Skutecznie może się także obniżać poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa.
Pomimo tego, że ten „potwór” wygląda jak przeszkoda nie do pokonania, to jednak istnieją sposoby, aby sobie ze wszystkim poradzić.

Co siedzi w Twojej głowie?

Bardzo dużo zależy od tego jakie są pierwsze reakcje w naszej głowie na hasła takie jak:
„Problemy, kłopoty, trudności”
Jeśli od razu załamujemy ręce i chowamy w nich głowę, to trzeba się bliżej przyjrzeć skutkom takich reakcji. Konsekwencje tych zachowań powodują, że pojawiają się niemal z automatu różne negatywne emocje. Mogą to być:
„Strach, niepewność, zagubienie, bezsilność, niechęć, przygnębienie, zniecierpliwienie, gniew itd.”
Wkręcając się w takie odczucia bardzo mocno zawężamy własne pole myślenia i działania. Nie widać nic innego prócz tony gruzów, które mamy do pokonania. Powoduje to wielokrotnie spadek energii, ponieważ użytkujemy ją na myślenie o problemach. Gdy sytuacja się powtarza częściej lub ciągnie się zbyt długo, to w konsekwencji pojawia się coś, co określamy mianem „doła”.
Ten stan rzeczy na dłuższą metę jest bardzo trudny i wypalający. Mamy poczucie, że próbujemy robić jakiś mały krok naprzód, a tak naprawdę są to dwa kroki w tył. Pojawia się frustracja przeradzająca się w złość, a czasami nawet w agresję. To nie jest dobra sytuacja ani dla naszej głowy, ani tym bardziej dla partnera/partnerki.
Oczywiście nie chodzi o to, aby zakładać różowe okulary i skakać z radości, gdy wszystko rozwala się w pył. Jednak faktem jest, że zupełnie inaczej określone słowa rezonują w naszej głowie. Co mam na myśli? Na przykład zamiast stwierdzić:
„Dramatyczna sytuacja”
można użyć:
„Chwilowe niepowodzenie”
W zasadzie powiedziane zostało to samo, ale jakże inny wydźwięk mają te zwroty. Ten drugi sprawia, że w naszej głowie pojawiają się odmienne myśli – mniej wyniszczające, a bardziej wspierające. I to jest jedno z głównych zadań w takich sytuacjach. Trzeba spowodować, aby zabezpieczać samego siebie przed destrukcyjnym myśleniem.
Należy zastanowić się czego potrzebujemy w danym momencie. To może być:
„Spokój, opanowanie, nadzieja, wsparcie, dobre słowo, modlitwa itd.”
Możliwości jest dużo i trzeba wybrać coś odpowiedniego. Następnie warto sprawdzić to w praktyce i kiedy wszystko dobrze działa – kontynuować. Jeżeli nie, to należy wprowadzać niezbędne korekty w naszym myśleniu i sposobie działania.

Planuj

Planowanie jednym kojarzy się z czymś bardzo pozytywnym, a innym wręcz przeciwnie. Niektórzy słysząc to słowo, mają w głowie:
„Systematyczność i obraz odpowiedniego porządku, dzięki któremu lepiej i skuteczniej funkcjonują” 
Inni z kolei myślą:
„Nuda, przewidywalność i brak spontaniczności”
Tak naprawdę jedno nie musi wykluczać drugiego, ponieważ możemy wybierać poszczególne elementy w naszej relacji, które chcemy zaplanować. Na przykład weekend spędzony z dziećmi albo listę potrzebnych zakupów i sklepy do których się udamy. Z drugiej strony wspólne spędzanie czasu można robić na totalnym spontanie. Wymaga to od nas elastyczności i pewnego rodzaju uważności. Bywa to trudne, ponieważ codzienność zdaje się na nas wielokrotnie źle wpływać. A propos tego elementu. Jest szczególnie ważne w jaki sposób ją definiujemy. Każdy z nas ma swoją codzienność. Niezależnie od tego czy pracujemy, jesteśmy w domu, czy prowadzimy firmę. Nie da się uciec od obowiązków i pewnych działań, które są ściśle związane z danym obszarem. Zatem lepiej jest szukać odpowiednich zwrotów w naszej głowy niż nieustannie się frustrować. 

Czym karmisz swój związek?

To jest bardzo ważne pytanie. Uważam, że jest to jeden z kluczy do efektywności. Zupełnie inny jest odbiór sytuacji, gdy:
„Wszystko idzie w dobrym kierunku”
a
„Jest źle i całość się burzy jak domek z kart”
Oczywiście, wszystko zależy od okoliczności w jakich funkcjonujemy. Gdy mamy do czynienia z kryzysem w związku i sytuacja między partnerami jest zła, to trudno jest szukać pozytywów i patrzeć z optymizmem lub choćby z iskierką nadziei. Karmienie swoich myśli jest naturalnie czymś odmiennym niż jedzenie pizzy, schabowego czy nawet innych zdrowych potraw. Jednak jak najbardziej można to porównać do jedzenia, które bywa dla nas dobre, w stosunku do tego, które w krótszej i dłuższej perspektywie jest szkodliwe.
Jak zatem należy sobie pomóc? Nasze myślenie bardziej korzystnie na nas wpływa, jeśli przede wszystkim jest zdrowe. Co to znaczy? Mowa tutaj o nastawieniu – ma ono być wspierające.

Mając lepszy kontakt z samym sobą, potrafimy opanować to co się dzieje i nie dajemy się aż tak bardzo wkręcać w emocje. Dzięki temu skuteczniej zarządzamy sytuacjami, które nas spotykają.

Jeżeli często czujemy się przeładowani wskutek ciężkiego dnia, to na pewno warto szukać sposobów, aby takie napięcie rozładowywać. Jeżeli nie będziemy tego robić, wszystko się w nas skumuluje. Im dłużej zwlekamy, tym trudniej będzie nam całość ogarnąć.
Warto wspomnieć, że wielokrotnie porównujemy się z innymi i patrząc widzimy przede wszystkim co oni mają, a czego nam brakuje. Wspomniane wyżej zdrowe myślenie jest pewnego rodzaju buforem, które nas może zabezpieczać. Łatwiej jest wtedy dostrzec własny stan posiadania oraz to co wartościowe w naszej relacji.

Daj sobie pozytywnego kopniaka

Należy karmić swoje myśli czymś, co będzie nas odpowiednio napędzało do działania. Wyobraźmy sobie osobę, która wstaje rano i mówi:
„Znowu do tej głupiej pracy. Wrócę do domu i pewnie będzie kolejna kłótnia. Jeszcze w skrzynce pewnie znajdę mandat, a dzieciaki będą wchodzić na głowę i w ogóle nie sposób tego wszystkiego ogarnąć”
Zastanów się chwilę nad tymi stwierdzeniami i odpowiedz czy rzeczywiście taka osoba ma szansę postrzegać codzienność jako coś fajnego, w czym warto się realizować? Od razu ciśnie się na usta zdecydowana odpowiedź – nie.

Intensywne szukanie własnych źródeł motywacji, pozwoli z czasem łatwiej je odnajdywać, a wtedy odważniej będziemy pracować nad trudnościami. To kwestia treningu i cierpliwości.

Czas dla siebie

Nie jest on z gumy i nie można go sobie wydłużać. Doba zawsze miała 24 godziny, tydzień 7 dni a rok 365 (lub 366) dni. Brak czasu to jedna z chorób dwudziestego pierwszego wieku. Jak sobie z tym poradzić?
Jedna z technik mówi to tym, aby go podzielić na tak zwane bloki czasowe. Okazuje się, że jedna godzina wspólnie spędzona, gdzie poświęcamy uwagę tylko i wyłącznie sobie, okaże się dużo bardziej cenna, niż pół dnia gdy tylko mijamy się w domu. Oczywiście nie twierdzę, że to nie jest ważne, bo bycie obok siebie także jest istotne. Warto pamiętać, że każdy z nas ma swoje obowiązki i chcąc nie chcąc wielokrotnie będziemy się omijać w domu. Połączenie tego z efektywnie spędzanym czasem we dwoje daje na pewno większe zadowolenie ze związku.
Nie jest to złoty środek i trzeba szukać indywidualnie własnych najlepszych rozwiązań. Potrzebne jest, aby przyjrzeć się z uważnością własnej relacji.
Należy dążyć do tego, aby mieć poczucie efektywnego wykorzystania czasu. Czasami nawet okres nic nie robienia jest potrzebny. W końcu także trzeba odpocząć i nabrać sił, a nie tylko i wyłącznie działać.

Wybierz swój model związku

Bardzo dużo osób ma problem z ogarnięciem wielu rzeczy na raz, ponieważ jest to związane między innymi z brakiem odpowiedniego „systemu” funkcjonowania związku. Idzie za tym komunikacja, która aż prosi o właściwe podzielenie się obowiązkami i ustalenie modelu ról – kobiety i mężczyzny w naszej relacji.
Trzeba ustalić kto się czym zajmuje, a może wszystko robimy wspólnie? Nie ma tu złych i dobrych dróg, ponieważ należy samodzielnie o tym decydować i spróbować różnych modeli. Bardzo ważne jest, aby nie mieć chęci podporządkowania sobie wszystkiego i drugiej osoby. Chodzi bardziej o szukanie punktów wspólnych. Akcentowanie różnic jest wskazane, ale wtedy gdy chcemy się nimi zająć i o nich porozmawiać. W przeciwnym razie wypowiedziane i pozostawione same sobie mogą tylko uwierać drugą osobę. Chociaż w pewnych przypadkach może to skłonić partnera/partnerkę do głębszej refleksji i być źródłem zmiany. Jak widać na tym przykładzie jest to bardzo indywidualne i POSZUKIWANIE to słowo klucz.
Pamiętam jak kiedyś przeczytałem o związku, gdzie mąż i żona mieli osobne konta w banku. Z początku zrobiłem wielkie oczy i uniosłem brwi ze zdziwienia, ale niedługo później zacząłem się zastanawiać i stwierdziłem:
„Jeśli przez lata obojgu to pasuje i takie rozwiązanie świetnie się sprawdza, to dlaczego mają zmieniać swój sprawdzony model na inny?”
Nie ma przecież jednej prawdy objawionej co do sposobu na życie, związek, pieniądze itd. U tamtej pary konkretnie sprawdzało się to, że on zarabiał więcej i robił wszystkie opłaty. Ewentualnie, gdy żonie brakowało do życia – dokładał jej – bez żadnych aluzji i wyrzutów. Na pierwszy rzut oka można się dziwić:
„A gdzie tam jest WSPÓLNE”?
Przyglądając się temu dochodzę do wniosku, że oni po prostu świetnie się dogadali i choćby już to świadczy o tym, iż działają razem i ustalają ramię przy ramieniu właściwe rozwiązania.
A co w sytuacji kiedy mamy poczucie chaosu i nie wiemy za co się zabrać i jak wszystko podzielić? Trzeba się zastanowić, którymi przestrzeniami w naszej relacji trzeba się zająć w pierwszej kolejności. Nie do końca jest to proste i oczywiste. Pracując na sesjach z parami dostrzegam to wielokrotnie. Nigdy ludzie nie mówią tylko i wyłącznie o jednym problemie. Nawet jeśli do przepracowania są „tylko” zbyt częste kłótnie, to okazuje się, że ta kwestia ma wiele pochodnych.

Od razu mówię, iż nie warto rzucać się na głęboką wodę i robić wszystkiego na „hurra”. Bardziej polecam skupić się na jednej konkretnej rzeczy, popracować nad nią i zająć się kolejną. Nie należy brać sobie zbyt wiele „na klatę”. Nie chcemy przecież, aby to skutkowało tylko „słomianym zapałem” na krótką metę i powrotem do starych, złych nawyków.

Skup się na rozwiązaniach

Kiedyś miałem taki problem, że ciągle myślałem o problemach. Zbyt długo tkwiłem w swojej głowie, a przez to potencjalne rozwiązanie danego kłopotu jeszcze bardziej się oddalało. Był jednak taki czas, iż mocno przestawiłem swój sposób myślenia. Uaktywniłem szybsze poszukiwanie rozwiązań. Oczywiście nie zaniechałem refleksji, ale dzięki wprowadzonym zmianom jestem skuteczniejszy i odpowiedzi prędzej pojawiają się w mojej głowie.
Nie piszę tego, aby się chwalić. To ma być zachęta dla Ciebie i dowód na to, że się po prostu da. Znam uczucie, kiedy człowiek ma wszystkiego dość i jak mówią memy jest chęć:
„Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady”
Jeśli ktoś ma możliwość to jak najbardziej można spróbować i takiego rozwiązania. Warunek jest jeden. Ma to być dla nas wspierające i  skuteczne, a nie tylko na zasadzie kolejnej ucieczki, przykrywania i pudrowania problemów.

Podsumowanie

Ogarnięcie wielu spraw na raz wymaga treningu. Życie się zmienia, my także i tym samym nasz  związek. Jednym z kluczy jest odpowiednie nastawienie do problemów i sposób ich nazywania. Jeśli będzie to wsparte zdrowym myśleniem i wyborem najskuteczniejszego modelu dla związku, to jest się na najlepszej drodze do sukcesu w ogarnięciu wielu elementów naszego życia.
Nasze motywacje się zmieniają i poszukiwanie ich źródeł sprawia, że codzienność nie musi przytłaczać, ale stanie się tym, z czego będziemy czerpać radość. Najważniejsza jest miłość i wspólna podróż przez życie.