Rola przeszłości
Gdy ktoś ma wątpliwości czy w taki związek wejść lub już jest w takim położeniu, to konieczne jest ustalenie wspólnego stanowisko obojga partnerów co do pewnych zasad.
Moje osobiste doświadczenia
„Morze możliwości”
Blisko a jednak daleko
Daleko od siebie – dobrze czy źle?
Jak widać dwie osoby mogą mieć różne podejścia do związku na odległość. Niestety są też pary, które decydują się tak funkcjonować, ponieważ jest to dla nich pewnego rodzaju „bezpieczne” bycie ze sobą. Fakt rozłąki jest rodzajem „bufora”, aby mniej rozmawiać o rzeczywistych problemach w ich relacji. Osoba wyjeżdża i temat jest niby załatwiony. Nie trzeba wkładać wysiłku, aby przepracować trudności. Gdy (najczęściej mężczyzna) wraca do domu na kilka dni, to chce zobaczyć żonę i dzieci, spędzić z nimi trochę czasu i… ponownie szykuje się do wyjazdu. Okazuje się, że ten krótki czas wystarcza, aby pojawiły się napięcia i kłótnie. Problemy nieprzepracowane wracają często ze zdwojoną siłą. Ponowny lub kolejny wyjazd „pudruje” rzeczywistość, a problemy? Jak były – tak zostały. Taka sytuacja w dalszej perspektywie czasu bywa nie do zniesienia.
Słyszałem historię pary, gdzie facet wyjechał i po paru latach dowiedział się, że ktoś się zaczął „kręcić” koło jego żony. Zdecydował się na powrót do Polski, ponieważ postawiła mu ultimatum:
Wrócił. I choć nie wiem jaki ostatecznie był finał tej sytuacji, to jak dla mnie podjął słuszną decyzję.
Żelazne zasady bycia na odległość
Zaufanie. Ono jest wystawione na próbę. Są osoby mające często poczucie zagrożenia w głowie:
Taki stan umysłu nie prowadzi do niczego dobrego. Strach przecież potrafi skutecznie przejmować nad nami kontrolę. Z jednej strony tego rodzaju niepewność co do partnera/partnerki jest w pewnym sensie normalna, zwłaszcza w relacjach, gdzie wcześniej zaufanie zostało już nieraz wystawione na próbę. Jednak nie wolno dopuszczać, aby tego rodzaju emocje nami zawładnęły i wręcz zalały nasze myślenie. Nie chodzi tutaj także o bagatelizowanie sytuacji, ale o poszukiwanie w sobie równowagi między tęsknotą, a zaufaniem.
#2
Z przerażeniem czasami czyta czy ogląda się historie ludzi, którzy wyjeżdżają i deklarują miłość do grobowej deski, po czym po kilku dniach zdradzają. Tutaj pojawia się kolejny problem – brak seksu. Od razu zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem stwierdzeń:
Powiem prosto z mostu. To wymówki, które mają usprawiedliwiać ewentualną niewierność. Pamiętam kiedyś pewne słowa, które były skierowane do mężczyzn. Faceci mają w sobie coś takiego jak:
W tamtej wypowiedzi usłyszałem, że jakim cudem my mężczyźni chcemy być tacy „WOW”, wspaniali, podziwiani i w ogóle to co my nie jesteśmy, kiedy nie potrafimy zapanować nad własnym popędem.
To zdecydowanie i mocno daje do myślenia. Miłość przecież nie jest „tylko” seksem ani „aż” seksem. Owszem jest nierozerwalna z bliskością i fizycznością, ale właśnie z tą jedyną ukochaną osobą wobec której deklarujemy chęć bycia na dobre i na złe do końca życia. Żeby była jasność. Nie tylko mężczyźni pracujący za granicą zdradzają.
Jak uniknąć tego rodzaju problemów? Oboje partnerzy mają być zadowoleni ze swojego życia seksualnego. Trzeba się też nastawić, że rozłąka jest tymczasowa i należy wyznawać takie same zasady dotyczące wierności. Po to są przecież stworzone środki transportu, żeby móc się widywać.
#3
Nie ma innej drogi jak żywe i autentyczne zainteresowanie sobą nawzajem. Podczas rozmów na komunikatorach typu messenger, skype, whatsapp itp. nie należy zbywać siebie nawzajem:
Ograniczanie się do takich „suchych” komunikatów nie wzmacnia więzi, a wręcz przeciwnie osłabia ją. Sprawia utratę poczucia bycia ważnym dla drugiej osoby. Z perspektywy dzielącej ludzi odległości jest to bardzo znaczące. Nasz partner/partnerka wciąż ma być dla nas na 1 miejscu. Taką postawę z pewnością będziemy wzmacniać poprzez rozmowę o tym nie tylko jak minął dzień, ale także o naszych emocjach, smutkach i radościach, wyznaniach miłosnych względem siebie czy wzajemnych komplementach.
#4
Kolejna reguła. Absolutny „must have”. Trzeba ustalić jak często będziemy się spotykać i ile ma potrwać rozłąka. Chodzi o uniknięcie sytuacji, że rozmawiamy na przykład o roku, a tymczasem ciągnie się to już 5 lat. Oczywiście kusząca jest perspektywa lepszego poziomu życia i solidnych zarobków, ale jak wspomniałem na to musi być zgoda obojga. Jeśli wyjazd się przedłuża, to partner/partnerka nie może wiecznie przesuwać daty powrotu przy jednoznacznym sprzeciwie ukochanej osoby. Brak takich ustaleń może wywołać dużo konfliktów.
Jedna osoba drugiej nie powinna od razu robić awantury o wyjście ze znajomymi na piwo. Granice wyznaczajmy sami. Niech one będą swoistą strefą bezpieczeństwa dla dwojga. Wtedy unikniemy niepotrzebnych sprzeczek oraz większych kłótni.
Wymienione zasady to nie jest bynajmniej żaden wyidealizowany obraz związku, który jest mocno odbity od dzisiejszego świata. Naszą rzeczywistość kształtujemy my sami. Te reguły nigdy nie dadzą nam 100% gwarancji, ale są z pewnością solidną podstawą i punktem wyjścia, aby związek na odległość mógł przetrwać tą próbę.
Podsumowanie
Fakt dzielącej odległości często nie jest komfortowy dla nikogo, ale kluczowe jest wypracowanie pewnych zasad, które będą pasować obojgu partnerom. Wtedy poruszamy się po pewnej mapie, w której czujemy się stabilnie i bezpiecznie.
Czasami względnie krótka rozłąka (parę miesięcy) może okazać się dla danego związku bardzo pomocna, gdyż oboje partnerzy będą mieć możliwość większego wzajemnego doceniania. Być może niekoniecznie to robili, będąc obok siebie. Fakt poczucia pewnej straty wpływa czasami pozytywnie na dwoje ludzi.
Trzeba pamiętać, aby odległość nie miała destrukcyjnego wpływu na relację. Gdy się tak dzieje, to należy natychmiast podjąć niezbędne kroki, które zapobiegną ewentualnemu kryzysowi i rozpadowi związku. Nie warto „pudrować” problemów.
