Związek na odległość. Jak sobie z tym radzić?

Związek na odległość to temat dla jednych dość prosty, ponieważ w ogóle nie akceptują takiego stanu rzeczy. Dla innych jest do rozważenia, a dla jeszcze innych jest sytuacją, w której spokojnie można w ten sposób być ze sobą. Bardzo dużo zależy od tego jaki mamy pogląd na temat tego typu relacji, naszych przeszłych doświadczeń, osobowości czy też sposobów okazywania miłości.

Rola przeszłości 

Jedną z kluczowych ról odgrywa fakt, że jeśli na przykład ktoś był w dwóch takich związkach i one się rozpadły, to niekoniecznie będzie pozytywnie nastawiony, aby kolejny również dzieliła pewna odległość.
Są osoby, które nie były w takiej relacji, ale przeszłość na nich źle wpływa. Dlaczego? Mogły mieć problem z zaufaniem i w tym momencie dystans, który by ich dzielił od partnera/partnerki automatycznie dyskwalifikuje taki związek. Te kilometry z dala od siebie mogą stać się symbolem – pewnego rodzaju barierą nie do pokonania, ponieważ nie da się komuś zaufać kto jest daleko.
Jeśli taka osoba pokona w sobie wspomnianą przeszkodę, to na pewno z góry nie należy takiego związku przekreślać, ale hurraoptymizm także nie jest tutaj dobrym rozwiązaniem.

„Nie można zmienić przeszłości, ale da się zrobić, żeby być szczęśliwym w teraźniejszości i z optymizmem patrzeć w przyszłość”

Gdy ktoś ma wątpliwości czy w taki związek wejść lub już jest w takim położeniu, to konieczne jest ustalenie wspólnego stanowisko obojga partnerów co do pewnych zasad.

Moje osobiste doświadczenia

Będąc młodym chłopakiem i poznając dziewczynę często bagatelizowałem fakt odległości. Tłumaczyłem sobie że jakoś to będzie, bo przecież „dla chcącego nic trudnego” i zawsze można się przeprowadzić. W tamtym czasie niestety nie potrafiłem tego dokładnie analizować, ale na szczęście nie podjąłem żadnej pochopnej decyzji. Nie należało działać pod wpływem emocji, bo chęć bycia z kimś na odległość musi iść w parze ze zdrowym rozsądkiem i podjęciem świadomej i przemyślanej decyzji.
Zupełnie inaczej sytuacja się miała kiedy się ożeniłem. Postanowiliśmy z żoną wyjechać za granicę. Nasza rozłąka trwała 1 miesiąc. Owszem był to krótki czas, ale szczerze mówiąc dla mnie najważniejsze było określenie ile nasze „rozstanie” miało trwać, ponieważ jestem osobą, która nie wyobraża sobie fizycznej nieobecności drugiej połówki na „dłuższą metę”. Od początku mieliśmy konkretne ustalenia. Załatwiłem swoje sprawy w Polsce i wtedy mój wyjazd stał się możliwy. Nie miałem co do tego najmniejszych wątpliwości, że podejmuję słuszną decyzję. To była dla nas jedyna droga, żeby nasz związek miał się jak najlepiej. Nie chodziło o strach przed utratą zaufania, ale o wspomniane przeze mnie predyspozycje osobowości i wzajemny sposób okazywania miłości.

„Morze możliwości”

Mówi się w dzisiejszych czasach:
„Świat jest mały lub że stoi przed nami otworem”
Żyjemy w takiej codzienności, gdzie możliwości mamy naprawdę ogromne. W kilkadziesiąt godzin jesteśmy w stanie dolecieć samolotem na drugi koniec świata, a kiedyś zajmowało to całe tygodnie i miesiące. Są też inne środki transportu, które są odpowiednie do pokonywania różnych odległości. Patrząc z tej perspektywy w świecie bliskich relacji damsko – męskich wszystko wydaje się proste.  Całość wygląda wręcz idealnie, bo sposobności do spotykania się jest mnóstwo. Jednak każdy wie, że to tylko teoria. Gdyby okazała się prawdziwa, to nie mielibyśmy różnych problemów czy wręcz dramatów związanych ze związkami na odległość. Ktoś może stwierdzić, że 500 km to jedno wielkie nic. Dla innej osoby będzie to podróż niemal dookoła świata. Wszystko zależy jak patrzymy na daną sytuację.

Blisko a jednak daleko

Trzeba jednak pamiętać, że jeszcze nikt nie wymyślił technologii, która zastąpi nam rzeczywistą obecność drugiej osoby. Wiąże się to z sytuacjami, gdzie podczas fizycznego przebywania ze sobą widzimy i czujemy różne reakcje naszej drugiej połówki. Są to choćby najdrobniejsze rzeczy, które tak bardzo nam się podobają jak „dołeczki w policzkach” czy ciepły uśmiech lub „zalotny” wzrok.
To są istotne sprawy w budowaniu więzi – także na odległość, ponieważ jest dużo rzeczy, które trzeba zauważać, aby mimo trudności utrzymywać zadowolenie z naszej relacji.

Daleko od siebie  – dobrze czy źle?

Z doświadczeń i wypowiedzi różnych osób trudno jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Czemu? Niektórzy twierdzą, że życie w pewnej odległości od siebie jest dobre, ponieważ daje dystans, poczucie swobody oraz powoduje większą tęsknotę za partnerem/partnerką. Inne osoby zgodnie stwierdzą:
„Nie ma czegoś takiego jak związek na odległość. Ci, którzy się kochają mają być obok siebie i wspierać się”
Prawdą jest, że w dzisiejszych czasach bardzo dużo osób pracuje za granicą. Są to ludzie, którzy z konieczności pozostawiają rodziny w Polsce i wyjeżdżają do innego kraju, aby podnosić standard życia. Motywacje takich wyjazdów są różne – choćby chęć odłożenia pieniędzy na mieszkanie. Oczywiście nie ma w tym nic złego, ale trzeba pamiętać, iż relację na odległość trzeba w odpowiedni sposób pielęgnować. Osoby, dla których istotny jest dotyk i fizyczna bliskość z drugą połówką mają na pewno problem, ponieważ codzienność bez partnera/partnerki jest trudna. I tutaj od razu uwaga! To nie jest w żadnym wypadku zachęcanie do zdrady. Wręcz przeciwnie. Chodzi o uświadomienie rodzaju problemu i wypracowanie w sobie postawy zaufania i wierności. Są także ludzie, którym życie na odległość przychodzi łatwiej, ponieważ dla nich wartość pod tytułem „rodzina” oznacza dawanie bliskim finansowego poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji kosztem mniejszej ilości czasu spędzanego razem.

Jak widać dwie osoby mogą mieć różne podejścia do związku na odległość. Niestety są też pary, które decydują się tak funkcjonować, ponieważ jest to dla nich pewnego rodzaju „bezpieczne” bycie ze sobą. Fakt rozłąki jest rodzajem „bufora”, aby mniej rozmawiać o rzeczywistych problemach w ich relacji. Osoba wyjeżdża i temat jest niby załatwiony. Nie trzeba wkładać wysiłku, aby przepracować trudności. Gdy (najczęściej mężczyzna) wraca do domu na kilka dni, to chce zobaczyć żonę i dzieci, spędzić z nimi trochę czasu i… ponownie szykuje się do wyjazdu. Okazuje się, że ten krótki czas wystarcza, aby pojawiły się napięcia i kłótnie. Problemy nieprzepracowane wracają często ze zdwojoną siłą. Ponowny lub kolejny wyjazd „pudruje” rzeczywistość, a problemy? Jak były – tak zostały. Taka sytuacja w dalszej perspektywie czasu bywa nie do zniesienia.

Słyszałem historię pary, gdzie facet wyjechał i po paru latach dowiedział się, że ktoś się zaczął „kręcić” koło jego żony. Zdecydował się na powrót do Polski, ponieważ postawiła mu ultimatum:

„Albo wracasz i ratujemy nasze małżeństwo albo się rozstajemy”

Wrócił. I choć nie wiem jaki ostatecznie był finał tej sytuacji, to jak dla mnie podjął słuszną decyzję.  

Żelazne zasady bycia na odległość

#1
Zaufanie. Ono jest wystawione na próbę. Są osoby mające często poczucie zagrożenia w głowie:

„Ciekawe co on/ona robi”?

Taki stan umysłu nie prowadzi do niczego dobrego. Strach przecież potrafi skutecznie przejmować nad nami kontrolę. Z jednej strony tego rodzaju niepewność co do partnera/partnerki jest w pewnym sensie normalna, zwłaszcza w relacjach, gdzie wcześniej zaufanie zostało już nieraz wystawione na próbę. Jednak nie wolno dopuszczać, aby tego rodzaju emocje nami zawładnęły i wręcz zalały nasze myślenie. Nie chodzi tutaj także o bagatelizowanie sytuacji, ale o poszukiwanie w sobie równowagi między tęsknotą, a zaufaniem.

#2
Z przerażeniem czasami czyta czy ogląda się historie ludzi, którzy wyjeżdżają i deklarują miłość do grobowej deski, po czym po kilku dniach zdradzają. Tutaj pojawia się kolejny problem – brak seksu. Od razu zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem stwierdzeń:

„Nie da się wytrzymać bez współżycia”
„Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal”
„No przecież wszyscy tak robią”

Powiem prosto z mostu. To wymówki, które mają usprawiedliwiać ewentualną niewierność. Pamiętam kiedyś pewne słowa, które były skierowane do mężczyzn. Faceci mają w sobie coś takiego jak:

„Ego czy też męską dumę i ambicję”

W tamtej wypowiedzi usłyszałem, że jakim cudem my mężczyźni chcemy być tacy „WOW”, wspaniali, podziwiani i w ogóle to co my nie jesteśmy, kiedy nie potrafimy zapanować nad własnym popędem.

To zdecydowanie i mocno daje do myślenia. Miłość przecież nie jest „tylko” seksem ani „aż” seksem. Owszem jest nierozerwalna z bliskością i fizycznością, ale właśnie z tą jedyną ukochaną osobą wobec której deklarujemy chęć bycia na dobre i na złe do końca życia. Żeby była jasność. Nie tylko mężczyźni pracujący za granicą zdradzają.

Jak uniknąć tego rodzaju problemów? Oboje partnerzy mają być zadowoleni ze swojego życia seksualnego. Trzeba się też nastawić, że rozłąka jest tymczasowa i należy wyznawać takie same zasady dotyczące wierności. Po to są przecież stworzone środki transportu, żeby móc się widywać.

#3
Nie ma innej drogi jak żywe i autentyczne zainteresowanie sobą nawzajem. Podczas rozmów na komunikatorach typu messenger, skype, whatsapp itp. nie należy zbywać siebie nawzajem:

„Co tam u Ciebie? O to super, że wszystko dobrze. U mnie też. Muszę kończyć, bo mam dużo pracy”

Ograniczanie się do takich „suchych” komunikatów nie wzmacnia więzi, a wręcz przeciwnie osłabia ją. Sprawia utratę poczucia bycia ważnym dla drugiej osoby. Z perspektywy dzielącej ludzi odległości jest to bardzo znaczące. Nasz partner/partnerka wciąż ma być dla nas na 1 miejscu. Taką postawę z pewnością będziemy wzmacniać poprzez rozmowę o tym nie tylko jak minął dzień, ale także o naszych emocjach, smutkach i radościach, wyznaniach miłosnych względem siebie czy wzajemnych komplementach.

#4
Kolejna reguła. Absolutny „must have”. Trzeba ustalić jak często będziemy się spotykać i ile ma potrwać rozłąka. Chodzi o uniknięcie sytuacji, że rozmawiamy na przykład o roku, a tymczasem ciągnie się to już 5 lat. Oczywiście kusząca jest perspektywa lepszego poziomu życia i solidnych zarobków, ale jak wspomniałem na to musi być zgoda obojga. Jeśli wyjazd się przedłuża, to partner/partnerka nie może wiecznie przesuwać daty powrotu przy jednoznacznym sprzeciwie ukochanej osoby. Brak takich ustaleń może wywołać dużo konfliktów.

#5
Jedną z zasad jest też ustalenie granic wzajemnej kontroli. I uwaga!

„Nie kontrolujemy obsesyjnie partnera/partnerki, ale trzeba trzymać pieczę nad tym, co się dzieje w naszym związku”

Jedna osoba drugiej nie powinna od razu robić awantury o wyjście ze znajomymi na piwo. Granice wyznaczajmy sami. Niech one będą swoistą strefą bezpieczeństwa dla dwojga. Wtedy unikniemy niepotrzebnych sprzeczek oraz większych kłótni.

#6
Szczere rozmowy. Wielce prawdopodobne, że będzie potrzebna trudna rozmowa między partnerami. Wtedy przede wszystkim ważne jest, aby zachować pewnego rodzaju „kulturę komunikacji”. Chodzi tutaj o unikanie raniących słów, ponieważ nie warto, aby one była początkiem czegoś, co może skutecznie obniżyć nasze poczucie bezpieczeństwa. W momencie wyjazdu dobrze jest mieć pewne problemy już przepracowane. Niezmiennym jednak jest fakt, że podczas rozłąki trudne sytuacje mogą się pojawić. Bardzo ważne jest, aby nie były one destrukcyjne dla związku. Wiem, że łatwo się mówi, ale zanim się coś zrobi lub powie, to należy się zastanowić, ponieważ w prosty sposób można zniszczyć to, co się z trudem budowało.

Wymienione zasady to nie jest bynajmniej żaden wyidealizowany obraz związku, który jest mocno odbity od dzisiejszego świata. Naszą rzeczywistość kształtujemy my sami. Te reguły nigdy nie dadzą nam 100% gwarancji, ale są z pewnością solidną podstawą i punktem wyjścia, aby związek na odległość mógł przetrwać tą próbę.

Podsumowanie

Gdy ludzi dzielą kilometry, to trzeba taką sytuację rozpatrywać w dwóch kategoriach. Poznajemy osobę i okazuje się, że mieszkamy daleko od siebie oraz kiedy już będąc w relacji jedno z partnerów na przykład wyjeżdża za granicę do pracy.

Fakt dzielącej odległości często nie jest komfortowy dla nikogo, ale kluczowe jest wypracowanie pewnych zasad, które będą pasować obojgu partnerom. Wtedy poruszamy się po pewnej mapie, w której czujemy się stabilnie i bezpiecznie.

Czasami względnie krótka rozłąka (parę miesięcy) może okazać się dla danego związku bardzo pomocna, gdyż oboje partnerzy będą mieć możliwość większego wzajemnego doceniania. Być może niekoniecznie to robili, będąc obok siebie. Fakt poczucia pewnej straty wpływa czasami pozytywnie na dwoje ludzi.

Trzeba pamiętać, aby odległość nie miała destrukcyjnego wpływu na relację. Gdy się tak dzieje, to należy natychmiast podjąć niezbędne kroki, które zapobiegną ewentualnemu kryzysowi i rozpadowi związku. Nie warto „pudrować” problemów.