Skuteczne i sprawdzone 5 i pół sposobu jak się mniej kłócić

Jeśli kłótnie spędzają Ci sen powiek i negatywnie wpływają na Twój związek, to przeczytaj poniższy artykuł. To moje (nie tylko osobiste) doświadczenia i obserwacje. Poznaj metody, dzięki którym zmniejszysz ilość konfliktów i poprawisz klimat Twojej relacji.

Uwolnienie się od uwierającej przeszłości

Nie zawaham się napisać, że to jeden z fundamentów, aby związek był stabilny i mógł się dalej rozwijać. Taką przeszłość można analizować na 2 sposoby:

#1 Przeszłość przed związkiem

Żadną tajemnicą nie jest, że każda osoba, która wchodzi w związek, wnosi do niego własny i niepowtarzalny „bagaż”.  Są to przekonania, system wartości, wychowanie wyniesione z domu rodzinnego, różnego rodzaju doświadczenia i sytuacje z podwórka, szkoły, studiów czy też miejsc pracy oraz doświadczenia wyniesione z poprzednich relacji. Niestety obserwuję osoby, którym budowanie nowego związku przychodzi bardzo trudno. Wynika ono z owego „bagażu”.

Co może zatem przeszkadzać w byciu razem? Ktoś mógł zostać skrzywdzony w poprzednich związkach. Polegało to np. na tym, że osoba była oszukiwana w różnych sytuacjach. Te przykre doświadczenia „przechowuje” nasza podświadomość i jeśli były w nich silne emocje, to te zdarzenia zostają mocno zapamiętane po to, aby nas chronić w przyszłości. Stąd też mogą się pojawić w nowej relacji problemy z zaufaniem. Pomimo, że sytuacje wydarzyły się być może dawno temu, ciągle są jak żywe i nie jesteśmy czasem w stanie się przełamać, żeby relacja się rozwijała, bo nasza podświadomość chce nas ochronić przed „powtórką z historii”. Choć bardzo chcemy i się staramy, to jakoś nie potrafimy zaufać. To rodzi różnego rodzaju nieporozumienia. Zatem warto mieć świadomość jakie skutki mogą przynieść trudne sytuacje z przeszłości i wspomnienia z nimi związane.

Kolejnym krokiem jest praca nad nimi. Można to robić samemu lub skorzystać z pomocy osoby z zewnątrz. Zawsze kiedy pracuję z moimi klientami, to powtarzam, że przeszłości się nie da zmienić, ale można na nią inaczej spojrzeć. Poprzez sprawdzone i bezpieczne metody można się uporać z tym co uwiera. To daje duży zastrzyk energii i spokój, gdyż udaje się opanować to, co zabierało nam wcześniej siły witalne. Jest to zgodne z zasadą:

„Energia podąża tam gdzie myśl”

#2 Przeszłość „nabyta” w relacji

Tutaj sytuacja wygląda w ten sposób, że w trakcie trwania związku dochodzi do różnego rodzaju wydarzeń, które odciskają swoje piętno na późniejszym byciu razem. To mogą być np. słowa partnera/partnerki, który naruszył bardzo mocno nasze poczucie wartości. Gdy powracamy do tych bolesnych wspomnień, to podświadomość generuje np. żal powodujący blokadę w nas przed drugą osobą. Służy to temu, abyśmy ponownie nie zostali skrzywdzeni. Niestety nie jest łatwo do siebie powiedzieć:

„Zapominam o tym i żyję dalej”

Ten żal może się zaszyć bardzo głęboko i tylko odpowiednia praca nad nim sprawi, że nie będzie on na nas miał więcej wpływu.
Pamiętam rozmowy z pewną kobietą, która bardzo często powtarzała, że były partner jej nie doceniał. Mimo, że ich związek trwał parę lat, to właśnie takie główne wspomnienie zachowała z niego. Gdyby zamiast rozstania postanowili nadal być razem, to z pewnością musieli by się zająć przepracowaniem niedoceniania oraz żalu, który być może także się pojawił. W przeciwnym razie miałoby to negatywne skutki w teraźniejszości i przyszłości na ich związek.
Zdarza się też, że nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo oddziaływają na nas przeszłe wydarzenia. Znam historię, gdzie syn był świadkiem częstych kłótni w małżeństwie swoich rodziców i pewnego dnia ojciec powiedział do niego:
„Kiedyś się przekonasz, że kobieta, na której Ci zależy odejdzie od Ciebie”

Tak naprawdę ojciec tego chłopaka mówił o sobie. Niestety jego syn mocno wziął te słowa do siebie. Gdy wszedł w przyszłości w poważny związek, to okazało się, iż cały czas miał przeświadczenie, że jego kobieta go zostawi. Nie wiedział skąd takie przeczucie, bo układało im się bardzo dobrze. Podczas głębszej rozmowy okazało się, że właśnie to zdanie wypowiedziane przez jego ojca dawno temu , odbiło tak wielkie piętno na jego związku.
Aby relacja była szczęśliwa i trwała, to należy przepracować przeszłość zarówno tą przed związkiem jak i tą nabytą w relacji. Owszem możemy ją tłumić i wypierać, ale jeśli męczysz się już jakiś czas, to znak, że trzeba się tym zająć. Im szybciej tym lepiej. Jeśli tego nie zrobisz, to uśpisz emocje tylko na jakiś czas. Jednak są one jak wulkan czy też bomba z opóźnionym zapłonem. Prędzej czy później zaczną się dobijać i domagać, aby się nimi zająć.

Mniej kłótni o rodziców

Byłem tam i uwierz mi – kłótnie o rodziców o zły pomysł. Co pomaga mniej się o nich kłócić? Dla mnie osobiście jedną z najważniejszych rzeczy jest świadomość, że nie mamy zbyt dużego wpływu na rodziców. Weźmy pod uwagę następującą sytuację. Konflikt teściowej z synową. Do akcji wkracza mąż i mówi swojej mamie, żeby lepiej traktowała jego żonę. Zakładając, że się zgadza, pytanie brzmi:

„Czy zrobi to dlatego, że RZECZYWIŚCIE zrozumie, iż synowa to wspaniała kobieta, czy bardziej po to, aby TOBIE zrobiło się miło i żeby nie rozniecać dalszego ognia konfliktu?”
Moje doświadczenia wskazują na większe prawdopodobieństwo, iż 2 część powyższego pytania się sprawdzi. Owszem może zdarzyć się sytuacja, że teściowa dostrzeże synową jako cudowną żonę, super matkę i partnerkę dla syna, ale bądźmy szczerzy. To bardziej wyjątek niż reguła.

Druga strategia, która może pomóc, to ustalenie raz na zawsze, że moi rodzice są tacy, a twoi inni. Kluczem jest odpuszczenie i akceptacja. Doprowadza to do sytuacji, gdzie np. mamy poprawne relacje z każdym z rodziców. Wtedy wszelkie waśnie są już za nami. Nie musimy się tym zajmować i nawet jeśli wydarzy się jakaś przykra sytuacja, to nie musi ona mieć dużego wpływu na to, co się dzieje w związku.

Oczywiście rozumiem osoby, które bardzo kochają swoich rodziców, ale trzeba pamiętać, że naszemu partnerowi/partnerce nie muszą oni odpowiadać. Dobrze jest dać sobie nawzajem przestrzeń do rozmowy oraz pełnego i szczerego wyrażenia swoich poglądów. Już na pewno złym pomysłem jest przekonywanie, aby druga strona na siłę miała dobre relacje z teściami. To się nie sprawdza i także jest czasami powodem różnego rodzaju nieporozumień, gdzie mamy pretensje do partnera/partnerki, że zmusza nas do zachowań, których nie chcemy. Myślę, że śmiało można przyjąć zasadę:

„Choć nie przepadam za teściami, to ich szanuję”

Takie podejście bardzo pomaga budować pozytywny klimat w związku i dobre wzorce dla dzieci.

Jeśli nie kłócisz się o rodziców, to świetna wiadomość dla Ciebie, bo masz jeden problem z głowy, który często niejednej parze spędza sen z powiek.

Przejście przez forsowanie swoich pomysłów na życie

Im szybciej przez to przejdziemy tym lepiej. Co mam na myśli? Jak zaczynamy być razem tak na serio, to każdy z nas ma w głowie wizję tego jak będzie wyglądał związek. Część rzeczy wypływa ze świadomości, a część z podświadomości. Mamy nasz indywidualny obraz związku i chcemy go wprowadzić w życie. Druga osoba chce zrobić to samo. Popularnie mówi się o tym, jako „docieranie się”. Co pomaga przejść przez to płynniej? Na pewno wspólne wartości i poczucie dążenia do tych samych celów. Szczerze mówiąc takie rozmowy powinny mieć miejsce przed wejściem w związek, ale wiele osób tego nie robi. Ba, nawet po latach bycia ze sobą część par nadal jest na polu bitwy i prowadzi wojnę.

To co pomaga zmniejszyć nasz upór w forsowaniu pomysłów na związek, to świadomość tego, że możemy się mylić. Nasz model niekoniecznie musi być doskonały. Zresztą trzeba próbować różnych rozwiązań, bo testowanie doprowadza nas do wypracowania najlepszego modelu relacji, z której oboje partnerzy będą zadowoleni. Czasami trzeba schować swoje ambicje do kieszeni i wsłuchać się w to, co mówi druga strona. Kiedyś usłyszałem trafne zdanie, które o tym mówi:

„Przestaw się z nadawania na odbiór”

Bynajmniej nie mówię tutaj o bezmyślnym zgadzaniu się na to, co proponuje partner/partnerka, ale chodzi o coś bardziej skutecznego. Wsłuchanie się nawzajem w swoje potrzeby.

Priorytetem też jest, aby wyjaśnić sobie dlaczego dane wartości i zasady są istotne. Co one powodują? Po czym poznamy, że prawidłowo realizujemy? Co się stanie jeśli z nich zrezygnujemy?

Takie rozmowy sprawiają, że oszczędzamy sobie dużej ilości kłótni, z których niejednokrotnie nic nie wynika. Poprawia się atmosfera w związku i staje się on dla nas przyjaznym miejscem, gdzie możemy się nawzajem spełniać i wspierać.

Oceniaj zachowania i fakty

Myślę, że jest to trudny temat. My jako ludzie nadajemy znaczenie rzeczom, ludziom, sytuacjom itp. Tak działa nasza głowa. Oto przykłady:
„Ten samochód jest brzydki”
„Tamten dom jest przepiękny”
„To miejsce jest beznadziejne”
„Ta osoba jest okropna”
Nie ma niby w tym nic dziwnego, ale będąc w związku ocenianie drugiej połówki może przysporzyć wiele cierpienia, w szczególności osobom które mają wrażliwą osobowość i wszystkim się przejmują. 
Dużo osób popełnia w tej sytuacji błąd mówiąc:
„Nie przejmuj się aż tak tym wszystkim”
Niestety to tak nie działa. Wypowiedzenie powyższego zdania sprawi, że nie nastąpi „pstryk”. Dana osoba się zmienia i już nie bierze wszystkiego do siebie. Ludzie, którzy mają w sobie dużo osobowości flegmatycznej i dociera do nich bardzo dużo bodźców z zewnątrz, a nie potrafią sobie z nimi poradzić, mają większe skłonności do tego, żeby brać wszystko do siebie i się tym przejmować. Tym samym bardziej mogą odczuwać krytykę i oceny ze strony innych ludzi.
Bardzo istotne jest, aby uczyć się oceniać zachowanie partnera/partnerki, a nie jego osobę. Weźmy taki przykład. Zaprosili was znajomi i twój facet kogoś obraził. Dużo lepiej jest powiedzieć:
„Źle się zachowałeś”
niż:
„Ale z Ciebie burak i prostak”
Wiem, że to nie jest łatwe, bo gdy emocje biorą górę, to często po prostu krytykujemy osobę. Dobra wiadomość jest taka, że jest sposób, aby nad tym popracować. Wystarczy, że włączymy sobie ulubiony film i będziemy koncentrować się na tym, aby obserwować zachowania ludzi, a nie oceniać ich samych. To sprawia, że zaczynamy inaczej filtrować rzeczywistość, a to się przekłada na efekt w postaci lepszych umiejętności w patrzeniu na partnera/partnerkę i trafniejsze wyciąganie wniosków.
Kolejny element, to ocena faktów. Gdy partner/partnerka patrzy w swój telefon, nie oznacza od razu, że nas olewa, okazuje brak szacunku i nie chce z nami spędzać czasu. To wszystko jest interpretacją faktu:
„On/Ona patrzy w telefon”
Należy mocno rozgraniczać fakty od ich interpretowania, bo często doprowadza to do nieporozumień i sprzeczek.

Jeśli kobieta mówi, że wychodzi z koleżanką na kawę, to mamy do czynienia z faktem. Z kolei nasza percepcja tej sytuacji może w konsekwencji doprowadzić do kłótni o to, że ona woli przyjaciółkę niż własnego faceta. I co więcej, może to wcale nie jest spotkanie z kobietą tylko z innym mężczyzną. Zobaczmy, że w dość prosty sposób doszło do zdarzenia, gdzie wyjście z koleżanką na kawę przerodziło się w kłótnię o ewentualną zdradę.

Stąd też nauka oceny faktów i zachowań sprawia, że warto to robić. Wtedy znacznie poprawia  się jakość komunikacji i samej relacji.

Obrzucanie się oskarżeniami

Niejednokrotnie byłem świadkiem różnych kłótni, które wyglądały mniej więcej tak:
– Ty mi w ogóle nie pomagasz
– Jak mam Ci pomagać skoro wszystko krytykujesz?
– W ogóle nie można na Tobie polegać
– A ty to zawsze to tylko gadasz, a tak naprawdę nic nie robisz
– W ogóle nie rozumiesz co do Ciebie mówię
– Znowu gadasz do mnie jakieś niestworzone rzeczy
– O co Ci znowu chodzi
– Dobrze wiesz o co…
itd.
Rozwijanie takiej kłótni mogłoby trwać bardzo długo. Jeśli ludzie są zalani przez negatywne emocje względem siebie i przeskakują w oskarżeniach z kwiatka na kwiatek, to przede wszystkim w pierwszej kolejności trzeba dać sobie nawzajem czas, żeby ochłonąć. Kolejny krok to skupienie się na jednym zarzucie względem siebie. Przykład powyższej kłótni nie wskazuje o co tak naprawdę chodzi, bo jest w niej gęsto od negatywnych emocji i zarzutów. Poza tym próżno szukać jakiegoś konkretu. Wybór jednego elementu jest dużo lepszy niż próba ogarnięcia wszystkiego naraz, bo skuteczniej możemy rozwiązać nasz problem.

Kompromis

Przedstawiam owe pół sposobu. Skąd takie przekonanie? Kompromis służy temu, że w pewnych kwestiach dana para coś ustala i dzięki temu jest mniej kłótni. Są osoby, które mówią, że kompromisy są złe, a inni, że dobre. Argumentem tych pierwszych jest fakt, iż niemal zawsze obie strony będą niezadowolone. Ci drudzy mówią, że jest to właściwe rozwiązanie, bo czasem w danej chwili nie ma innej opcji porozumienia. Osobiście uważam, że jedni i drudzy mają rację. Pewnie kwestie da się załatwić kompromisem. Np. kwestię porządków w domu. W jedną sobotę odkurza on, a w kolejną ona. Takie rozwiązanie choć niekoniecznie doskonałe, powoduje zmniejszenie ilości kłótni w temacie porządków domowych.

Niektóre sprawy wymagają odmiennej komunikacji i nie ma „złotego środka”, z uwagi na to, że np. nie da się dziecka posłać w jeden dzień do prywatnej szkoły, a w drugi do państwowej.

Zatem w mojej opinii kompromisy same w sobie nie są ani dobre ani złe. Wybór co zrobimy i jak je będziemy postrzegać oczywiście należy do nas samych.

Jeśli masz własne strategie i przemyślenia w temacie „jak się mniej kłócić”, to proszę podziel się w komentarzu.