5 destrukcyjnych powodów braku pracy nad związkiem


Z doświadczenia własnego oraz innych par, wiem, że systematyczna praca nad związkiem to jedna z podstaw szczęśliwej i trwałej relacji. Jednak jak każdy wie, któregoś dnia wkradają się w nasze życie różnego rodzaju niemiłe wydarzenia. Sytuacja staje się trudniejsza i należy się z danym problemem uporać. Niestety wiele związków tego nie robi. Dlaczego? Wyróżniłem 5 powodów, dla których ludzi nie pracują nad własną relacją.

Nie widzą problemu

Być może zabrzmi to trochę abstrakcyjnie, ale taka jest prawda. Są osoby, które nie zauważają, że coś niepokojącego dzieje się w ich związku. Widzą to wszyscy inni, ale nie oni. Pamiętam jak kiedyś pewien facet uważał, że problemem jest siostra jego żony, która u nich mieszkała. Kiedy wyjechała okazało się, że ich związek się wkrótce rozpadł. Mieli inne kłopoty, których on nie dostrzegał. Z jednej strony to oczywista oczywistość, że gdy pojawia się problem, to go widać i odczuwalny jest jakiś rodzaj napięcia w związku. Z drugiej strony nasza percepcja jest czasami zupełnie inna niż partnera/partnerki. Stąd też inni czasem dostrzegają więcej niż my sami. To trochę jak sytuacja na boisku piłkarskim. Kiedyś jak byłem młodym chłopakiem, rozgrywaliśmy mecz i wydawało mi się, że gram dobre zawody. Jakież było moje zdziwienie jak trener w przerwie powiedział, że mało biegam po boisku i nic z mojej gry dobrego nie wynika. Trzeba pamiętać, że możemy niestety nie zauważać problemów, a widzi go nasza druga połówka lub osoba z zewnątrz.

Zamiatanie pod dywan

To częste zjawisko. Owszem można to robić, ale pewnego dnia dywan będzie wymagał wytrzepania i co wtedy? Mały problem urósł już do tak wielkich rozmiarów, że nie wiadomo za bardzo co robić i jeszcze doszły mniejsze rzeczy, które tam utkwiły. Pojawia się wielki chaos i trudno sobie z nim poradzić. To jest już etap pewnego kryzysu w związku lub przynajmniej trudnej sytuacji. W tym momencie spora grupa ludzi może pomyśleć:

„No, ale ja mam tyle innych rzeczy na głowie”

Nie wątpię, że tak jest. Zastanów się jednak czy lepiej zabrać się za coś niewielkiego i w miarę prostego do rozwiązania, czy czekać na ogromnego potwora, który na sam widok przeraża.
Tak naprawdę, gdy pilnuje się tego co się dzieje, to łatwiej nam kontrolować całą sytuację i dzięki temu problemy są rozwiązywane na bieżąco. To znacznie ułatwia bycie razem. Czy są okoliczności, w których można zamieść problem pod dywan? Myślę, że jest to dobry pomysł w 2 przypadkach:

#1

Dwie osoby świadomie podejmują decyzję, że daną sprawą nie zajmują się teraz, ale za jakiś czas, który ustalony został wspólnie. W trakcie tego „oczekiwania” na rozmowę nie podsycamy atmosfery związanej z daną sytuacją. To da się zrobić, ale wbrew pozorom to wcale nie łatwa sprawa, bo w naszych głowach często kłębią się myśli na temat owego kłopotu.

#2

Problem może być zbyt trudny i ludzie decydują, że potrzebne jest poszukanie skutecznego rozwiązania, który znajduje się w danej chwili poza ich świadomością. Tutaj chodzi o to, żeby oboje partnerzy zdawali sobie sprawę z tego, że istnieje rozwiązanie, ale wymaga ono poszukiwań. Tego typu myślenie także bywa niełatwe, gdyż niejednokrotnie dany problem nas mocno przytłacza.

Nie da się

To wiele razy można usłyszeć podczas rozmów z parami. Sytuacja stała się już tak ciężka i wręcz beznadziejna, że nie widać żadnego rozwiązania. Jakiś czas temu rozmawiałem ze znajomym i okazało się, że ma kłopot w swoim małżeństwie. Zapytałem go:

„Co by się musiało stać, żebyś mógł się dogadać z żoną”?

Padła krótka i bardzo konkretna odpowiedź:

„Niemożliwe”

Niestety to częste realia związków. Okazuje się, że rozwiązanie może leżeć co prawda całkiem blisko nas, ale w danym momencie wydaje się bardzo odległe, a wręcz niewidoczne. Tutaj ważne jest mentalne przestawienie swojej głowy z problemu ma rozwiązanie. Wiem, łatwo się mówi, ale to da się zrobić. Sam przeszedłem tą drogę i bardzo mi teraz pomaga, że skupiam się na tym, co jest do zrobienia, a nie zadręczaniu się nad tym co się wydarzyło. Wymaga to także pracy z własnymi emocjami, które jak wszyscy wiemy nie zawsze łatwo opanować.

Nie wiadomo jak

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Para odnajduje co można zrobić w położeniu, w którym się znaleźli, i… nie wiadomo od czego zacząć. W głowie kłębi się chaos i nie ma jasnej wizji tego co chcą zrobić. Jaki ma być pierwszy krok? Od czego zacząć? Jakie muszą być kolejne kroki? W tym stanie warto się skupić i wybrać jedną konkretną i najważniejszą rzecz do zrobienia. Gdy jest ich kilka, to trzeba się zdecydować i dokonać wyboru. Skąd taki pogląd? Podczas pracy na konsultacjach z moimi klientami, wiele razy można usłyszeć „listę” spraw, które wymagają szybkiej interwencji. Jednak po niedługiej rozmowie i różnych pytaniach klaruje się to, czym należy się zająć w pierwszej kolejności. Owszem możliwa jest praca nad paroma elementami jednocześnie, ale wymaga to pewnych predyspozycji osobowości, uważności i świadomej decyzji ze strony danej osoby lub pary. Trzeba pamiętać, że w dzisiejszych czasach, gdzie świat pędzi, jesteśmy przyzwyczajeni do otrzymywania wielu rzeczy „na już”. Nie przesadzę jeśli powiem, że najbardziej pożądanymi elementami w tej sytuacji będą cierpliwość i umiejętność koncentracji na wizji, która doprowadza do oczekiwanych efektów.

Kolejnym wartościowym pomysłem jest szukanie inspiracji. Co mam na myśli? Można skorzystać z porady serdecznego przyjaciela, który będzie umiał nam odpowiednio pomóc. Wysłucha nas i coś podpowie. Być może sam był kiedyś w podobnym położeniu i będzie umiał też wytłumaczyć pewne rzeczy. Często dobrym pomysłem okazuje się pomoc z zewnątrz – psychologa, terapeuty lub coacha. Wszystko zależy od tego jakiej formy pomocy potrzebujemy.

To nie moja wina

Takie słowa padają regularnie. Obarczanie się i obrzucanie jest w wielu związkach na porządku dziennym. W pracy nad tym elementem przeszkadza postawa, które doprowadza do tego, że cała nasza energia idzie na walkę ze partnerem/partnerką. Jest ona niejednokrotnie nie do wygrania, bo obie strony nie chcą odpuścić swojej racji. Dlaczego tak się dzieje? Wyróżniłem 2 powody:

#1 Nie widzimy własnego błędu

Taką sytuację zna każdy. Życie to zestaw różnych elementów naszej psychiki i to co dla jednej osoby wydaje się błędem, dla innej jest całkiem normalne. Nic więc dziwnego, że w lekkiej wersji następuje „spychologia”, a w cięższej ostra kłótnia. Nie warto przyznawać się w ciemno do błędu na zasadzie:

„No dobrze już dobrze, masz całkowitą rację”

Gdy ktoś ma wielkiego focha, to traktuje nas na dystans i czujemy się odrzuceni. Wtedy jesteśmy skłonni zrobić wiele, aby przerwać taki stan rzeczy. Owszem sprawia to czasami, że się godzimy, jednak nie buduje to w żaden sposób dobrej komunikacji w związku.

Warto wspomnieć w tym momencie o mechanizmach obronnych. Po co o tym mówię? Nagminne jest to, że racjonalizujemy. Tłumaczymy nasze gorsze zachowania dobrym wyższym. Ktoś na przykład powie:

„Nie pracuję nad związkiem, bo przez to druga osoba zobaczy co może stracić”

Pytanie brzmi, czy rzeczywiście naprawdę tak ma wyglądać nasze wspólne szczęście i dbanie o związek? Dobrze jest zagłębić się w mechanizmy obronne, ponieważ poznając lepiej własne reakcje oboje partnerzy tylko na tym zyskują.

#2 Mamy inną perspektywę

Wszyscy ludzie filtrują rzeczywistość na swój własny indywidualny i niepowtarzalny sposób. Niejednokrotnie konfrontacja poglądów doprowadza do sporów. Jednak wbrew pozorom mogą być one twórcze i można je potraktować jako fascynującą przygodę wchodzenia i poznawania świata drugiej osoby. Wiele razy w ciągu życia zdarza się, że postawa „to nie moja wina” jest ściśle powiązana z tym, że po prostu różnimy się w ocenach różnych sytuacji i nasze postrzeganie jest inne niż partnera/partnerki. W tej sytuacji niezwykle ważne jest, aby rozwijać umiejętność „zejścia głębiej” w tym co mówimy. Polega to na tym, że potrafimy sobie nawzajem wyjaśnić dlaczego coś jest nas istotne. Wtedy też nasz komunikat nabiera formy i siły przekazu, a tym samym łatwiej można przekonać drugą połówkę, do tego co mówimy.


Wyróżniłem 5 przyczyn braku pracy nad związkiem, żeby pokazać jakimi mechanizmami się one rządzą. To jest bardzo ważne, bo jak znamy funkcjonowanie danych sytuacji, to łatwiej możemy je zrozumieć, a tym samym skuteczniej zadziałać, żeby rozwiązywać nasze problemy w związku.