Jak poskromić kobiecego focha?

Kobiece fochy i humory stały się tematem tak bardzo rozległym i powszechnym, że trudno go nie zauważyć. Memy, dowcipy i inne sytuacje ukazują czasami absurdalne stereotypy, w które o dziwo wiele osób wierzy. Czy tylko my – mężczyźni prowokujemy kobiety do takich zachowań? A może one po prostu chcą różne rzeczy najzwyczajniej w świecie wymuszać?

Foch czy problem do rozwiązania?

Okazuje się, że bardzo ważne jest, aby nauczyć się w odpowiedni sposób reagować co do sytuacji. I tutaj uwaga! Należy rozróżniać czy kobieta jest zła z ważnego powodu czy też po prostu ma zły humor. Druga rzecz to nasze subiektywne odczucia na daną sprawę. Mężczyzna może coś uznać za kompletnie nieistotne, podczas gdy jej na tym bardzo zależy.
Z pewnością kobieta ma pełne prawo czuć się niezadowolona, gdy na przykład partner cały czas ją krytykuje i dogryza. Przedmiotem tego są najczęściej kompleksy, przeszłe sytuacje lub zachowania, z których ona niekoniecznie jest dumna.
Na tym polu będzie dochodziło do konfliktów. Jest możliwość, że mężczyzna będzie jej reakcje odbierał jako nieustanny foch. Tymczasem frustracja kobiety ciągle narasta, bo stale „dotykane” są sprawy, które nie zostały przepracowane, a są na przykład wstydliwe. Potrzebna jest tutaj jej jasna i zdecydowana reakcja:
„Nie zgadzam się, abyś w ten sposób do mnie mówił, ponieważ bardzo mnie to boli”
Należy mocno postawić granicę, gdyż słowa lżejszego kalibru mogą po prostu nie zadziałać. Faktem jest, że kobieta nie ma wpływu na to, jak on się w tym momencie zachowa. Niewykluczone z jego strony jest stwierdzenie:
„Przesadzasz”
Wtedy warto podkreślić coś takiego, że ona nie atakuje JEGO, ale konkretne zachowanie. A to jest już bardzo duża różnica.
Warto wytłumaczyć z czego wynika reakcja kobiety na słowa, zachowanie czy „prowokacje” partnera.  Ona może się czuć niekomfortowo, ponieważ przypomina sobie nieszczęśliwe dzieciństwo, trudny czas w szkole, szyderę ze strony rówieśników czy też problemowe sytuacje z rodzicami. Takie wyjaśnienie jest skuteczne, ponieważ konkretnie umieszczone w czasie. Stosunkowo łatwo jest sobie wyobrazić na przykład smutną dziewczynkę wyśmiewaną przez koleżanki z klasy.
Zatem silny przekaz słowny mówiący o niewłaściwym zachowaniu partnera, połączony z wyjaśnieniem źródła problemu, to bardzo potężna i skuteczna broń.
Trzeba jasno i stanowczo rozróżnić fochy od głębokich problemów, które nas mogą dotykać. Zmienne nastroje nie powinny przydarzyć się zbyt często. Jeśli jednak ma to miejsce, to taka osoba jest na przykład mocno „targana” przez różne nieprzepracowane emocje. Dobrze jest się temu przyjrzeć, ponieważ może się okazać, że fochy doprowadzą do ciągłego narzekania. W połączeniu ze wspomnianymi trudnymi emocjami, to już jest bardzo niebezpieczna sytuacja. Z zewnątrz wygląda to banalnie, bo nikt nie lubi przebywać z osobami, którym wiecznie coś nie pasuje i które na każdym kroku widzą problem i tylko to co złe. Tutaj potrzebna jest zdecydowana interwencja, aby sytuacja się jeszcze bardziej nie pogorszyła.

Foch i co dalej?

Bardzo ważny jest czas „po”. Nie należy zbyt szybko podejmować próby rozmowy. Co to znaczy? Nie sposób tego precyzyjnie określić, gdyż jest to bardzo indywidualne. Oczywiście nie chodzi o to, aby zły humor kobiety trwał całymi dniami albo tygodniami. Bardziej chodzi o uszanowanie pewnego rodzaju przestrzeni. Co mam tutaj na myśli? Każdy z nas ma swój indywidualny czas powrotu do „normalnego” stanu. Moje doświadczenia osobiste i w pracy z klientami wskazują, że jest z tym bardzo różnie. Partnerzy mogą potrzebować różnej ilości czasu, aby ochłonąć. Niezwykle rzadko zdarza się, iż na przykład po 30 minutach zawsze i w każdej sytuacji oboje są gotowi, aby móc ze sobą ponownie normalnie rozmawiać.
Trzeba wspomnieć, że nie warto wpędzać faceta celowo w poczucie winy. Owszem – czasami jest to potrzebne, ale bez przesady. To w wielu przypadkach powoduje, że on czuje się odrzucony z powodu na przykład nie przyjętych jego przeprosin lub trzymania go na dystans. Dla wielu mężczyzn jest to bardzo trudne doświadczenie, ponieważ biorą to mocno do siebie. Często emocje biorą górę i nie zauważają, że w tej danej sytuacji i w tym czasie druga strona nie jest po prostu gotowa na rozmowę. Partnerowi odtrąconemu wielokrotnie trudno to zrozumieć. Wygląda to mniej więcej tak:
„Wyciągam to ciebie rękę i chcę się pogodzić, a ty odrzucasz ten mój czuły i szczery gest”
Nie twierdzę, że takie słowa nie mają sensu, ale błędna interpretacja własnych słów i zachowań prowadzi w dużej liczbie przypadków do nieporozumień i w efekcie do ponownej kłótni.

Uważaj, bo strzelę focha

Zawsze trzeba pamiętać, aby foch nie był bronią na zasadzie:

Jeśli on czegoś dla mnie nie zrobi, to wtedy będzie „obraza majestatu”

To oręż, który co prawda jest w wielu przypadkach skuteczny, ale jednocześnie na dłuższą metę bardzo toksyczny. Nie da się przecież całego życia razem przeżyć właśnie w ten sposób – nie tędy droga.

Wiele kobiet osiąga swój cel, ale jest to po prostu nieuczciwe w stosunku do związku i do partnera. Jest to manipulacja i nie może być na to miejsca w relacji (żeby była jasność ze strony mężczyzny to działa dokładnie tak samo).
Foch nie może być także sposobem trzymania partnera na dystans i zmuszania go do zastanowienia się nad daną sytuacją. Wykluczone jest, aby „humorki” były rodzajem kary związanej na przykład z brakiem seksu.

Strzelanie fochów na zawołanie jest niezwykle niebezpieczne. Po jakimś czasie mężczyzna zacznie czuć się oszukiwany i wtedy jego perspektywa patrzenia na swoją kobietę diametralnie może ulec zmianie. Nie będzie w niej już widział ukochanej osoby, a zacznie dostrzegać egoistkę, która myśli tylko o sobie i jest gotowa zrobić niemal wszystko, aby dostać czego chce.

Fochy księżniczki

To chyba jeden z najgorszych scenariuszy jaki może spotkać faceta. Wiecznie niezadowolona kobieta, której widzimisię potrafi rozwalić wszystko – nawet najlepszy dzień i świetny związek, bo JEJ zawsze coś nie pasuje.
Są osoby, które twierdzą:
„Zobacz jak ona sobie swojego faceta (o zgrozo!) wychowała. Przecież jak jak sobie pościelesz – tak się wyśpisz”
Takie myślenie i sposób działania nieuchronnie prowadzi do katastrofy. Nikt nie lubi być sterowany i zmieniany na siłę, tylko po to aby zadowolić kobietę. Po krótkim czasie okazuje się, że znów trzeba dokonać jakichś zmian, bo:
„Jej się znudziło i teraz ma być inaczej”
W relacji nie chodzi o zachcianki i ich realizowanie, ale o coś zupełnie innego. Żadna „gra” nie doprowadza ludzi do spełnienia w związku. Zdecydowanie lepsza jest po prostu… szczerość.

Czy każdy foch jest zły?

Niekoniecznie. Czasami jest on po prostu interpretacją rzeczywistości i uzewnętrznieniem niezadowolenia. Zdarza się, że kobieta nie zna innego sposobu na zainteresowanie określonym problemem. Być może w danym momencie zachowuje się jak wspomniana księżniczka albo mała rozkapryszona dziewczynka. Fakt – z zewnątrz jej zachowanie nie wygląda dobrze. Jednak warto przyglądać się temu mechanizmowi bliżej, ponieważ pod wspomnianymi postawami ukrywać się może dobra i szczera intencja zwrócenia uwagi na problem. W takim przypadku należy jak najszybciej doprowadzić do tego, aby zmienić sposób komunikowania trudności pojawiających się w relacji.

Kobiecy foch niekoniecznie musi być zły, gdyż na przykład wielu mężczyzn obrażając się, po prostu chowa się za ścianą milczenia. W przypadku pań często następuje „wybuch” negatywnych uczuć względem partnera albo sytuacji. Z tego należy wyciągać wnioski, które będą podstawą zmian doprowadzających do poprawy sytuacji.

Jak to zrobić najprościej?

„Nie powielaj tych samych błędów, które doprowadzają do konfliktów”

Podsumowanie

Tak naprawdę fochy nie tylko są wpisane w naturę kobiet. Jak najbardziej my faceci też miewamy swoje „humorki”.
W przypadku pań warto uczyć się rozmawiać rozmawiać na ten temat  – o źródłach fochów. Trzeba też zawsze brać pod uwagę czas, który jest potrzebny, aby sytuacja się uspokoiła.

Wiele kobiet po prostu oczekuje uwagi i czułości ze strony partnera, a ważne żeby „humorki” nie były przedmiotem manipulacji w związku. Nie warto także wpadać w wir i spiralę fochów oraz ciągłego narzekania, bo przecież nie o to chodzi w związku, który ma być tym, co nas najlepszego spotkało, prawda?