Jak mieć lepszy seks?

Seks to część związku, w której potrzebujemy urozmaicenia. W zasadzie jest to normalne, bo nikt z nas nie chce robić w życiu tego samego, dokładnie w ten sam sposób i o jednakowej godzinie. W tym artykule chciałbym się przyjrzeć sferze intymnej jako formie relacji, wskazać możliwości poprawy sytuacji i zwrócić uwagę na czyhające zagrożenia.

Komunikacja w seksie

Dogadywanie się w sypialni należy podzielić na komunikację werbalną i niewerbalną. Obydwie odgrywają bardzo dużą rolę.
Nie od dzisiaj wiadomo, że słowa mają moc i wywołują różne emocje. Każdy też z pewnością wie, że w miarę upływu czasu poziom namiętności w związku spada. Słowa można z powodzeniem wykorzystywać do podtrzymywania płomienia w sypialni. Któż z nas nie chce usłyszeć czegoś miłego na początku dnia lub wieczorem czy też dostać choćby pikantnego smsa. Trudno określić precyzyjnie treść tych słów i wiadomości, bo tutaj kluczem jest wyrabianie własnego, indywidualnego języka, którym się posługujemy w odniesieniu do seksu.

Co warto na pewno zrobić? Dobrze jest nazwać miejsca intymne. Trzeba to zrobić w sposób, aby obojgu partnerom dane słowa odpowiadały. Ma to o tyle duże znaczenie, ponieważ unikniemy niepotrzebnych  nieporozumień w tym zakresie. Co mam na myśli? Ot choćby sytuacje, gdzie się zawstydzimy lub dane słowo wywoła negatywne skojarzenia.

Odpowiednia komunikacja werbalna ma na celu swobodę wypowiedzi wobec siebie. Nie chodzi przecież o to, że ktoś zaczyna mówić, od razu się czerwieni i zawstydza, bo czuje się skrępowany i nie wie jak zostanie odebrany w oczach partnera/partnerki.
Komunikacja niewerbalna jest równie istotna. Gesty czy też spojrzenie odgrywają szczególną rolę w życiu intymnym.
W ostatnim artykule wspominałem także o konieczności rozmowy o potrzebach (cały artykuł możesz przeczytać tutaj 5 powodów rozpadu związku). To bardzo ważne, ponieważ nasze zachowania są następstwem między innymi tego w jaki sposób myślimy. Ktoś mógłby powiedzieć:
„Po co o tym mówić? W sypialni trzeba się po prostu jakoś dograć”
Nie zawsze dzieje się to z automatu. Pragnienia i potrzeby są ogólne, ale także indywidualne i szczegółowe. Trzeba o nich rozmawiać, jednocześnie uważając, żeby nie było nas postawy roszczeniowej:
„Chcę TAKIEGO seksu. Koniec i kropka”
Stawianie sprawy na ostrzu noża nie jest dobrym rozwiązaniem, bo nikt nie lubi być do niczego zmuszany, a ciągła presja i naciski mogą sprawić, że druga osoba przestanie być dla nas atrakcyjna pod każdym względem, bo pierwsze co będziemy kojarzyć, to właśnie wspomniane zmuszanie i naciski.

Granice w seksie

Zdecydowanie polecam je wyznaczać, bo wtedy poruszamy się po pewnej mapie. Jednakowo istotna jest świadomość tego, iż nasza granica jest w stanie się poszerzać – za obopólną zgodą.
Jak wyznaczyć własne terytorium? Oto przykład. Kiedyś usłyszałem taką opinię. Jeżeli jedno z partnerów ma ochotę na seks, a drugie mniejszą, to jeśli tej osobie nie przeszkadza się kochać to śmiało można iść do łóżka. Czy to odpowiednia granica dla ciebie? Na to pytania musisz sobie opowiedzieć sam(a).
Osobiście się zgadzam z tak postawionym limitem pod warunkiem że nie wywołuje to negatywnych emocji. Według mnie to uczciwa granica, bo wiele razy zdarza się przecież, że nie zawsze dokładnie w tym samym momencie dwoje ludzi ma ochotę na seks. Oczywiście trzeba wspólnie to ustalić i BARDZO szczerze o tym porozmawiać. Odpowiednie granice dla dwojga, to pewnego rodzaju bufor, który daje partnerom poczucie bezpieczeństwa.
Co w sytuacji, gdy jedno z partnerów chce bardziej urozmaicić życie w sypialni? Przede wszystkim potrzebna jest otwartość i szczerość. Postawa:
„Chcę to wprowadzić i już”
Jest dużym błędem. Być może pomyślisz, że drugą stronę trzeba do czegoś namówić:

„Jak spróbuje czegoś nowego, to się przekona”

Moim zdaniem trzeba zrobić odwrotnie. Najpierw należy porozmawiać z czego wynika owa potrzeba nowości. Argument w stylu:

„Wkradła się rutyna”
Nie zawsze jest wystarczający, bo nie dotyka konkretnych potrzeb. Nie wchodzi tak naprawdę do wewnątrz całej sytuacji, gdzie rzeczywiście jest to, co nami kieruje.
Warto wspomnieć jeszcze o jednym. Jeżeli np. mężczyzna uparcie stawia na swoim, a kobieta ulega ze strachu, dzieją się dwie niebezpieczne rzeczy. Burzy się poczucie bezpieczeństwa oraz u takiej kobiety pojawia się strach. W przypadku kiedy odmówi partnerowi, on może stwierdzić, że pójdzie do kogoś innego. Owszem, jest to już ekstremalna sytuacja, ale niestety i takie się zdarzają.
Z drugiej strony nie chodzi o duszenie w sobie potrzeb i pragnień, ale należy pamiętać, że związek to dwie osoby i w tak specyficznych sprawach jak seks, potrzebne jest porozumienie partnerów. Choćby pojęcie „namiętny seks” jest tego dobrym przykładem. Ludzie czasami rozumieją to różnie. Odpowiednie przepracowanie tego tematu stanie się okazją, aby element namiętności pojmować w sposób odpowiadający obojgu. Nie musi on się już kojarzyć być może z pewnego rodzaju „agresją”. Stanie się za to przeżywaniem bardziej intensywnie emocji w sypialni.

Stereotypy

Przeglądając internet natykamy się na różne informacje, które „szufladkują” zarówno mężczyzn jak i kobiety. Z drugiej jednak strony wierzymy w to, co dla nas jest prawdą. Zastanów się przede wszystkim w co wierzysz i dlaczego. Przyjrzyj się temu uważnie, bo przez długi czas mogłeś ufać kłamstwu.
„Facet, który „naje” się w domu nie idzie podjadać na miasto”
„Mężczyźni potrzebują więcej seksu niż kobiety”
„Kobieta musi udawać orgazm, żeby nie urazić swojego partnera”
To tylko przykłady, ale – jak wspomniałem – trzeba zajrzeć w głąb siebie i pomyśleć, czy aby na pewno nie mam w sobie czegoś, co blokuje mnie przed otwarciem się na świetny seks i budowanie w tym fantastycznej intymnej relacji.

Kompleksy

Niemal każdy z nas je ma. Mogą one skutecznie hamować przed pełnym przeżywaniem seksu. Dotykają sfery nie tylko naszych ciał, ale są obecne w głowie i mogą siać spustoszenie. Dla jednych jest potrzebna pomoc typowo medyczna jak konsultacja czy też ewentualny zabieg. Dla innych wiele problemów jest do rozwiązania poprzez pracę nad sobą, ale także akceptację.

Patrząc na dzisiejszy świat myślę, że zbyt wiele jest plastiku, tandety i sztucznych opakowań. I żeby była jasność, nie mam tu na myśli tylko kobiet, ale panów też jak najbardziej. Spoglądanie na wyidealizowane do granic życie intymne celebrytów i gwiazd utrudnia akceptację.  Tam w wielkim świecie mało się mówi o rozstępach po ciąży, problemach hormonalnych utrudniających zrzucenie wagi, spadku libido czy też problemach z erekcją. Ważnym składnikiem udanego życia w sypialni jest akceptacja tego, czego zmienić nie możemy. O ile mamy wpływ na naszą kondycję czy też tryb życia, o tyle ciężko jest, aby „załatwić” sobie twarz miss lub mistera świata.

Przełamać rutynę

Po całym dniu wiele par wieczorem „odbębnia szybki numerek” przed pójściem spać. Wpadają w pewnego rodzaju błędne koło przyzwyczajeń i nawet może brakować refleksji nad tym:
„Czy ja naprawdę jestem zadowolony(a) ze swojego życia intymnego?”
To często przychodzi po jakimś czasie, kiedy ludzie zdają sobie sprawę, że jest między nimi już bardzo źle. Kolejnym błędem to sytuacje, gdzie jedno czeka co zrobi drugie. Szczerze mówiąc to kiepska taktyka, bo ona w ostateczności do niczego dobrego nie doprowadza. Mijają kolejne dni i miesiące, a partnerzy milczą wobec siebie pomimo, że ich życie intymne legło w gruzach.
„Niby dlaczego JA mam się pierwszy(a) odezwać?”
Proponuję schować własną ambicję do kieszeni. Rozumiem, że frustrująca jest sytuacja, gdy ZAWSZE TY wyciągasz rękę. Zatem ten temat także, a nawet przede wszystkim jest do przepracowania.

Gdy się ludzie już z nim uporają, to przełamanie rutyny może polegać na wymianie inicjatywy w seksie. Stopień tego co chcemy porzucić, a do czego chcemy dążyć w życiu intymnym jest indywidualny. Poszukiwanie porozumienia i urozmaicenia w sypialni nie zawsze jest proste. Wiąże się czasami z trudnościami, ale nadrzędnym celem dla obojga powinno być odnajdywanie radości i przyjemności z bycia razem w bardzo intymnej więzi.

Miejsce i czas to kolejne wyzwania, aby móc urozmaicać seks. Jeśli są pary, którym jest najlepiej się kochać zawsze w łóżku o tej samej porze, to nie ma problemu. W końcu:
„Wolnoć tomku w swoim domku”
Gdy okazuje się to jednak przeszkodą do zadowolenia z seksu, to warto się rozejrzeć i przyjrzeć jak wygląda nasz rozkład zajęć w ciągu dnia. Każda para ma tutaj własne wyzwania, bo np. oboje pracują w systemie zmianowym. Czasami dochodzą do tego weekendy albo oboje mijają się, ponieważ jedna osoba pracuje w ciągu dnia, a druga w nocy. Jeszcze „pół biedy”, gdy nie ma dzieci lub gdy są już starsze, bardziej samodzielne i jak to się popularnie mówi „odchowane”. Przy niemowlaku pogodzenie wszystkiego to nie lada wyzwanie. Kiedy w tym czasie pojawia się frustracja, bo jakoś życia intymnego się pogorszyła, warto pomyśleć, że jest to czas przejściowy.
Dużą korzyścią jest, gdy mamy pod ręką rodziców lub kogoś kto zajmie się dzieckiem. To uwalnia wiele możliwości  – choćby pewnej wolności w spędzaniu czasu. No właśnie. Kluczem jest tutaj swoboda, bo wtedy jakoś seksu jest dużo lepsza. Nikt przecież się nie chce kochać i jednocześnie zastanawiać:
„Czy babcia aby na pewno dała nie za gorący obiad”
„Czy dziadek idąc na spacer dobrze założył czapkę na uszy”
Takie drobne rzeczy skutecznie blokują rozluźnienie podczas seksu. Zgadzam się, że w dzisiejszych czasach ilość wyzwań i problemów nie sprzyja temu, aby mieć „czystą” głowę. Należy zatem w sobie wypracowywać metody bycia tu i teraz. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie udanego seksu w trakcie którego nieustannie się myśli o przeszłości, o bieżących sprawach, czy też o bliższej lub dalszej przyszłości. Brak skupienia na danej chwili skutkuje, iż nie przeżywamy tak jak trzeba intymnych zbliżeń.

Planowanie seksu?!

To szok, ale tak kiedyś zrobiła pewna kobieta i ogłosiła to na swojej stronie. Pomysł miał tylu samo zwolenników co przeciwników. Argumentem „za” takim rozwiązaniem jest fakt, że lepiej mieć seks wpisany do kalendarz i który jest regularny, niż go zaniedbywać z powodu np. zmęczenia i nadmiaru obowiązków. Dodatkowo należy pamiętać, aby to nie było kolejne „zadanie” z listy obowiązków do odhaczenia.
Przeciwnicy planowania seksu także mają z pewnością swoje argumenty. Główny mógłby brzmieć:
„Gdzie tu miejsce na spontaniczne zbliżenia? Poprzez suche kalkulowanie także wpada się w rutynę”
W zasadzie nie da się jednoznacznie stwierdzić, kto w tej sytuacji ma rację. Zresztą nie chodzi tu o „zero – jedynkowe” rozstrzygnięcie. Na pewno nie jest to metoda dla wszystkich, ale myślę, że mogłaby pomóc niektórym parom borykającym się z nieregularnym współżyciem.
Jak się okazuje, istnieją różne rozwiązania problemów związanych z życiem intymnym i warto być otwartym choćby na ich wysłuchanie. Ostateczna decyzja co z tym robić, należy do danej pary.

Zmiana sposobu myślenia

Pamiętam jak kiedyś przeczytałem wypowiedź jednego mężczyzny, który stwierdził:
„Dla mnie seks jest najlepszy wtedy, gdy wiem, że moja kobieta ma na mnie ochotę”
Bardzo mi się to spodobało, bo często mamy zbyt wyidealizowany obraz seksu. Nie mówię tu o pójściu w bylejakość, ale o myślenie:
„Powinno być tak i tak”
„Musi się zadziać to i to”
„Bez tego i tamtego będzie kiepsko”
Zakładanie wszystkiego z góry to błąd. Niby znamy partnera/partnerkę najlepiej, ale trzeba co jakiś czas porozmawiać czy np. nie pojawiły się nowe potrzeby w seksie.
Jeśli jesteś zdania, że wystarczy wziąć prysznic i świetnie się ubrać, aby zbliżenie było udane, to rozczaruję cię. Owszem, to istotna, ale nie najważniejsza sprawa. Co niby jeszcze można zrobić?
„Ubierz się w uśmiech”
Często niewielka rzecz powoduje ogromne zmiany. Połączenie tego z atrakcyjnym wyglądem w oczach partnera/partnerki to potężna broń. Naładowana na maksa doprowadza do szaleństwa. Rozładowanie jej w sypialni okazuje się nie tyle pistoletem, ale prawdziwą bombą doznań pod warunkiem, że sobie na to pozwolisz. Ludzie wiele razy myślą o seksie w pewnego rodzaju kanonach. Zgadza się, zasady i granice są ważne, ale równie istotne jest po prostu oddanie siebie całego w sypialni drugiej osobie na zasadzie:
„Tu i teraz. Jestem tylko dla ciebie”
Oddając się partnerowi/partnerce, kładziemy nie tylko coraz solidniejsze podstawy pod budowę intymności. To także wyraz troski i atrakcyjności względem siebie. Zobacz swoją drugą połówkę jako „całość”, a nie tylko na zasadzie:
„Masz fajne to czy tamto…”
Patrząc na siebie spójnie przeciwstawiamy się egoizmowi i tym samym przykładamy większą uwagę na potrzeby drugiej osoby, a to już milowy krok naprzód nie tylko w jakości życia intymnego.
Wierz mi. To nie są tylko górnolotne słowa i wyobraźnia, ale REALNE możliwości budowania seksu jako bardzo ważnej części związku. Gdy nie ma współżycia, to jesteśmy jedynie przyjaciółmi lub znajomymi, którzy mieszkają razem.

Podsumowanie

Często w swoich materiałach podkreślam jak istotna jest rola udanego życia intymnego. Od niego bardzo dużo zależy. Nie tylko mam tu na myśli jego jakość, ale przede wszystkim fakt, że dobry seks wyjątkowo łączy ze sobą ludzi. Od nieudanego współżycia do rozpadu związku z jednej strony droga wydaje się bardzo daleka. Jednak z drugiej to bardzo realne zagrożenie, którego nie wolno lekceważyć.