Dlaczego ludzie w związku się okłamują?

Stawiasz mocno na tym, aby tobie było dobrze w związku? Chcesz uniknąć wszelkich nieprzyjemnych sytuacji i konsekwencji, bo związek ma być zawsze przyjemny? Bardzo prawdopodobne, że będziesz się uciekać do kłamstw. Wynika to m.in z egoizmu i co za tym idzie – braku dbałości o drugą osobę, ponieważ widzisz tylko czubek własnego nosa.
Hola, hola – ktoś może powiedzieć. Nie skreślajmy nikogo, ponieważ ma przecież także zalety. Owszem, ale problem polega na tym, że taka osoba kluczowe wartości rozumie przez pryzmat:
„Najpierw ja, a potem my”
Szukając wyjaśnienia tego stwierdzenia dowiesz się, że trzeba w życiu brać najlepsze najpierw dla siebie, a potem ewentualnie się tym dzielić. Cóż to za życie poświęcając się całkowicie drugiej osobie?
Takie rzeczy to dramat dla związku i trzeba się jak najszybciej tym zająć lub w ogóle nie wchodzić w relację z kimś takim.

Zobacz to czym się kierujesz

Twoim życiem rządzą m.in przekonania czyli ugruntowane poglądy na dany temat.  Jeśli żyjesz regułami:
„Drobne kłamstwo nie zaszkodzi”
„Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal”
„No przecież każdy oszukuje”
Tego typu przekonania nie budują cię jako osoby wiarygodnej i zdolnej poświęcić się drugiej osobie tak na 100%. Chcąc to zmienić, najpierw potrzeba uważności w sobie lub drugiej osoby, abyś mógł się przyjrzeć temu co robisz i po co robisz. Takie informacje są niezmiernie ważne, ponieważ im lepiej znasz i rozumiesz siebie, tym łatwiej jest rozwiązywać pojawiające się problemy.

Graj w otwarte karty

Zawsze można powiedzieć, że było się długo w sklepie z powodu kolejki do kasy, a w rzeczywistości mogłeś spotkać kumpla i wypić z nim piwo. Są kłamstwa lżejszego kalibru, ale istnieją też te destrukcyjne.
Pary, które doświadczyły zdrady często mówią, że większa krzywda ich spotkała nie z powodu obcowania fizycznego partnera/partnerki z inną osobą. Chodziło o fakt, przez np. kilka miesięcy było się oszukiwanym. To boli bardziej.
Okazuje się, że wśród osób, które mają wyrzuty sumienia, pojawia się całe spektrum negatywnych emocji. Najsilniejsze może okazać się poczucie winy. W tym przypadku odczuwanie takiego stanu połączone ze strachem przed konsekwencjami jest dla wielu ludzi nie do udźwignięcia. Zastanawiające jest:

„Co jest gorsze? Usłyszeć „złe wieści” od ukochanej osoby prosto w twarz, czy też od obcej osoby przez przypadek?”

Na tak postawione pytanie trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. W obydwu sprawach następstwem kłamstwa może być rozpad związku. Oczywiście nie zawsze tak to wygląda. Są osoby, które podejmują się odbudowy relacji. Podjęcie takiej decyzji jest trudne, bo wiąże się z koniecznością naprawy zaufania i wiarą w to, że nie będzie się okłamywanym.

Tak naprawdę już na samym początku związku warto ustalić pewne zasady. Budując atmosferę szczerości i otwartości powodujesz, że łatwiej o bliskość. Gdy nie masz żadnej blokady w sobie, to lekko i niemal bezproblemowo droga do intymności jest momentalnie w twoim zasięgu.

Gdy zagubisz siebie

Nie możesz się wiecznie oglądać na innych i robić dla nich wszystko pomijając siebie. Całkowite zatracenie względem drugiej osoby jest zgubne. Wtedy możesz mieć najszczersze intencje, ale okazuje się, że… kłamiesz. Być może nieświadomie, ale to robisz. Co jest przedmiotem oszustwa? Poczucie bycia nieważnym. Stawiasz na piedestale partnera/partnerkę, a niestety zaniedbujesz własne potrzeby. Spychając siebie na boczny tor robisz sobie krzywdę. Popadając w skrajność tłumaczysz sobie:

„Przecież poświęcenie dla drugiej osoby jest takie ważne”

Absolutnie się zgadzam, ale trzeba to robić mądrze. Należy dawać partnerowi/partnerce sygnały, kiedy między wami jest nie tak jak być powinno. W przeciwnym razie będziesz dusić wewnątrz siebie wszystko, bo nawet nie jesteś w stanie powiedzieć co cię boli, ponieważ ciągle patrzysz tylko na drugą osobę. Takie ślepe zapatrzenie spowoduje, że nie biorąc pod uwagę własnych potrzeb i tego co dla ciebie istotne sprawisz, że w którymś momencie twoja psychika tego nie wytrzyma.

Gdy dzielisz się z partnerem/partnerką tym, co ci przeszkadza, wychodzą na jaw twoje dobre intencje – oczekujesz szczerości. To ogromnie ważne, bo nie można zatracać w sobie pewnego kręgosłupa wartości. Inaczej związek będzie się opierał na domysłach, czy też niejasnościach.

Klasyki kłamstw

„To nie tak jak myślisz”
„Właśnie miałem dzwonić”
„Nawet nie dotykałem alkoholu”
„To tylko moja znajoma”
Z jednej strony to takie „filmowe” ściemy. Z drugiej sprawdź czy powyższe zdania, bądź też inne, nie wdarły się w twoje życie i nie zaczęły nim rządzić. Im dalej w las, tym gorzej się przyznać przed sobą i partnerem/partnerką. Niebezpieczny proceder polega na tym, że jest coś takiego jak spirala kłamstw. To łańcuch, gdzie powiedzenie prawdy jest trudnym zdaniem, bo tak wszedłeś w oszustwa, że nawet ich nie dostrzegasz. Zatracając się w tym powodujesz, iż twój związek się może rozsypać, ponieważ ile jest w stanie znieść druga osoba? Gdy oszustwami podkopiesz fundament związku jakim jest zaufanie, to odbudowanie go jest często bardzo trudne lub wręcz niemożliwe.

Przecież nic złego nie robię

Mówi się, że:

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”

Możesz usiłować coś wmówić drugiej osobie, ale to nie zmienia faktu, że kłamstwo pozostaje kłamstwem. Tłumaczenie sobie, iż wszystko jest w porządku nic nie pomoże. Nie dość, że oszukujesz najbliższą osobę, to jeszcze próbujesz jakoś zgrabnie wybrnąć z sytuacji. Musisz wiedzieć o zasadzie, które jest bardzo ważna:

„Wiele osób woli zostać zranione przez prawdę niż być pocieszanymi w kłamstwie”

Gdy ciągle będziesz szukać dla siebie wymówek, że przecież nic niemoralnego nie robisz, to taka postawa u drugiej osoby rodzi często wstręt do ciebie. W chwili kiedy dowie się o oszustwach, wszystko może prysnąć jak bańka mydlana. Dzieje się tak dlatego, że wcześniej partner/partnerka patrzył(a) na ciebie przychylnie, a teraz wskutek kłamstw wydajesz się być zupełnie obcy – nie do poznania. Okazuje się, że zbudowałeś pewien wizerunek, a to co gorsze oddzieliłeś siebie murem. Nie dopuszczasz ukochanej osoby tak na 100% w twoje życie, ponieważ kłamstwo nie ma prawa iść w parze z miłością.

Strach przed konsekwencjami

Często po prostu boisz się do czegoś przyznać. 
Im silniejsza wizja tego co się ma stać, tym większa chęć uniknięcia przykrych konsekwencji. Źródła takich zachowań trzeba się dopatrywać od wczesnych lat dzieciństwa.
Pamiętam, będąc dzieckiem mama zabroniła mi chodzić do parku. Był tam niewielki, płytki staw. Utopić się było w nim trudno, ale rodzice często mają złe przeczucia, że „coś” się może wydarzyć – stąd właśnie taki zakaz. Ale pewnego dnia poszedłem tam z kolegami i przed przypadek się poślizgnąłem i wpadłem do wody częściowo zamaczając ubranie. Od razu w głowie pojawił się strach i myśl:
„Co ja zrobię? Jak to wytłumaczę?”
Powiedziałem, że przewróciłem się i wpadłem do dużej kałuży. Bałem się przyznać, bo wiedziałem, iż zrobiłem coś złego.

W relacji jest tak, że masz w głowie scenariusz przykrych konsekwencji, które będziesz musiał ponieść oraz co za tym idzie będzie też „jakaś” reakcja partnera/partnerki. O czym myślę pisząc „jakaś”? Często jest to złość i rozczarowanie. Niejednokrotnie towarzyszą temu łzy. Taki obraz może rzeczywiście skutecznie powstrzymywać cię przed powiedzeniem prawdy. Zastanów się jednak czy gdy kłamstwo jest dużego kalibru, to czy nie popadniesz np. w poczucie winy. Wtedy związek przestaje się rozwijać, bo nieraz kłębią się w tobie negatywne emocje związane z tym co zrobiłeś, a strach przed wyjawieniem prawdy jest paraliżujący. Z drugiej strony dusząc wszystko w sobie i doświadczając wspomnianego poczucia winy, prowadzisz wewnątrz siebie walkę, która okazuje się nie do wygrania.

Notoryczny oszust

Czy są osoby, które można nazwać „etatowymi kłamcami”? Moim zdaniem zdecydowanie tak. Taki ktoś absolutnie nie liczy się z drugą osobą. Rzuca słowa na wiatr i jest gotów powiedzieć absolutnie wszystko, żeby osiągnąć swoją korzyść. Być może przychodzi ci do głowy słowo:
„Manipulacja”
Tak – nazywajmy rzeczy po imieniu. Najgorsze jest to, iż taki ktoś nie cofnie się przed niczym, aby dostać to czego chce. Za nic ma jakiekolwiek wartości czy też cierpienie innych. Liczy się tylko:

„Me, myself and I”
Skrajny egoizm to drugie imię takiej osoby. Często robi wszystko wyłącznie dla własnej przyjemności i nie zna w tym limitu. Uważa, że zawsze się trzeba bawić i czerpać z życia garściami – nawet kosztem cierpienia ludzi wokół. Jest w stanie iść w zaparte i do końca – po trupach, aby osiągnąć swoje perfidne cele.
To dramatyczny obraz, bo tutaj kłamstwo nie zna granic. Wolna amerykanka – można zawsze wszystko i wszędzie. Okłamywana osoba może doświadczyć traumy na całe życie będąc w relacji z kimś takim. Tak! Kłamstwo to w wielu przypadkach krwawiące okaleczenie. Nawet jak zatamujesz, to i tak trudno się zabliźnia, a naruszając ranę wiele razy ulewa się krew, która jest cierpieniem. A co robi druga strona? Absolutnie nic! Ciągle to samo.
Wyrachowanie w kłamstwie nieuchronnie doprowadza do zmniejszenia, a nawet zaniku empatii. Trudno sobie próbować wyobrazić co czuje druga osoba, gdy kłamca nieustannie myśli tylko o sobie. To pijawka gotowa wysączyć z ciebie wszystko, a następnie zostawić i porzucić nieważne w jakim jesteś stanie. Gdy odczepi się od ciebie, to pójdzie do kogoś innego. Straszna to wizja, ale niestety prawdziwa. Doprowadza do tego brak wyraźnych wartości i nieprzekraczalnych granic owego manipulanta. Niestety taki ktoś ma w głowie:
„Wszystko mi wolno. Kto mi zabroni?”
Gdy dostaniesz się w sidła takiej osoby, to z początku możesz być „otumaniony”. Widzisz, że z pozoru wszystko wygląda dobrze. Spędzacie czas razem i jest świetnie. Po krótszym lub dłuższym czasie manipulant/manipulantka przystępuje do działania. Rozkręcając się jest wężem, na którego jad trudno znaleźć skuteczne antidotum. „Wgryzając” się w twoje życie panoszy się i dopóty się nie otrząśniesz dopóki będzie to robić. Chyba, że w pewnym momencie stwierdzi, że czas na kogoś innego…
Wiesz co jest najgorsze? Taka kłamiąca osoba nie ma absolutnie żadnej autorefleksji. Każde oszustwo, nawet to największe jest sobie w stanie zgrabnie wytłumaczyć. Przekaz brzmi:
„Nie zależnie od tego co robię, to przecież są gorsi”
Szukanie w kółko usprawiedliwień staje się normą i codziennością, aż wreszcie sposobem na życie – jakże toksycznym.

Podsumowanie

Kłamstwo ma różne twarze i wiele rodzajów. Chowa się tuż za rogiem za najmniejszymi drobnostkami, które się dzieją w związku, ale także przybiera formę epidemii w sprawach wielkiej wagi.

Ustalając zasady już na początku relacji, dajesz jasno do zrozumienia co jest dla ciebie ważne, a odpowiednia komunikacja w związku powoduje, że łatwiej się przyznać do czegoś, gdy „powinie ci się noga”.

Często trudno rozpoznać „zawodowego’ kłamcę. Uważaj, bo to osoba przebiegła i nie cofająca się przed niczym. Jest gotowa zdeptać wszystko i wszystkich na swojej drodze.
Pracując nad odpowiednim kręgosłupem wartości, ludzie będący w związku mają szanse skutecznie walczyć z kłamstwami sprawiając, że jednym z kluczy do szczęścia będzie szczerość. Stając przed wyborem:

„Powiedzieć prawdę czy nie?”

Zastanów się jakie konsekwencje przyniesie kłamstwo – nie tylko w krótkiej, ale też w dalszej perspektywie.